Ostatnie posty zostały delikatnie mówiąc zdominowane przez operę dlatego dzisiaj drodzy czytelnicy mam zamiar przedstawić Wam jeden z moich ulubionych miedziorytów. „Rycerz, śmierć i diabeł” został wykonany przez Albrechta Dürer w 1513 roku. Warto zwrócić uwagę, na to że Dürer zawsze sygnował swoje dzieła symbolem, który tutaj znajduje się w dolnym, lewym rogu.
Miedzioryt jest nie zwykły, cała historia zaklęta w jednej scenie. Jej interpretacji może być wiele:
„Przedstawienie bezsensu i straszliwych aspektów wojny pokazał już Dürer w rycinie Rycerz, Śmierć i Diabeł(1513), na której widzimy pędzącego przed siebie z zapamiętaniem wojownika. Rubens stworzył Alegorię Wojny i Pokoju 1630), jako argument przeciwko wojnie w europie, a w Konsekwencjach wojny
ARCYDZIEŁA ŚWIATOWEGO MALARSTWA” Sarah Carr-Gomm
„Rycina uosabia życie, wiarę chrześcijanina w sferze działalności ludzkiej, w świecie decyzji i czynu. Artysta porównuje chrześcijanina, stawiającego czoła wrogiemu światu do rycerza na którego drodze do niezdobytej twierdzy cnoty stoją diabeł i śmierć która próbuje zastraszyć go klepsydrą.Za rycerzem podąża wierny wyżeł -symbolizuje gorliwość, naukę, poprawne rozumowanie”
Wyznam Wam drodzy czytelnicy, że mi bardziej odpowiada to drugie z twierdzeń, chociaż nie do końca. Tak to już jest, człowiek zawsze musi wtrącić swoje trzy grosze. Moja interpretacja wygląda następująco – człowiek, mityczny rycerz toczące nieustannie bitwy z przeciwnościami losu podąża do celów, które sobie wyznaczył. Za nim kryje się fałszywy doradca, diabeł, czekający na jego błędy i zatracenie. Wszystkiemu przypatruje się wszechobecna w życiu śmierć, gdyż człowiek mimo iż na co dzień zapomina o regule „memento mori” , to podświadomie cały czas czuje upływ czasu przybliżający go do zakończenia bytu ziemskiego. Śmierć może być również ostrzeżeniem, przypomnieniem, o jedynie pozornych wartościach dóbr doczesnych, których pozyskiwanie nie może przysłonić na celu życia.
A oto “rycerz, śmierć i diabeł”:


Rycina swietna natomiast ja widze nie co inna interpretacje rycerz, ktory wyrzadzil wielkie zlo widzi smierc ukazujaca mu klepsydre znak czasu.
Motyw klepsydry daje do zrozumienia rycerzowi ze tak jak koncza sie przesypywac ziarenka piasku tak ucieka jego zycie. Natomiast diabel podaza za nim czychajac tylko by porwac jego dusze.
Pies z reguly wierne dobre zwierze moze ukazywac jakies oblicze dobra “aniol stroz” czekajacy na nawrocenie podaza rowno z rycerzem.
hehe wiem troche przedziwna interpretacja
Zgadzam się z Twoją interpretacją, mi nasuwa się automatycznie skojarzenie ze średniowiecznym motywem danse macabre, który był obecny w bardzo wielu dziełach tamtej epoki. Dla mnie ten miedzioryt wygląda na fragment większego dzieła, element całości. Podobne obrazy można zobaczyć u Hansa Holbeina, więc polecam serdecznie jego drzeworyty jeżeli tak bardzo spodobał Ci się ten motyw. Naprawdę zastanawiają i prowokują do zastanowienia nad życiem. Śmierć jest u niego wszechobecna a człowiek równy bez względu na status społeczny czy materialny. Zresztą jak we wszystkich dziełach tego typu.
Też bardzo lubię te miedzioryt, ale moja interpretacja choć zbliżona do porzednich, trochę się jednak różni.
Rycerz (jeden z ideałów średniowiecznego życia) symbolizuje każdego z nas. Podąża on ścieżką swojego życia, a jego celem jest ewangeliczne Nowe Jeruzalem, które symbolizuje miasto/gród na szczycie góry.
Rycerz podróżuje przez posępny, skalisty krajobraz, który ja rozumiem jako trudy i przeciwności naszego życia. Towarzyszy mu pies, który jest średniowiecznym symbolem wiary i wytrwałości. Na obrazie przedstawiona jest również jaszczurka, symbolizująca w średniowieczu religijną żarliwość. Dodatkowo na kamieniu leży również czaszka – odpowiednik łacińskiej sentencji Memento Mori (Pamiętaj o śmierci).
Rycerzowi w jego drodze towarzyszy także śmierć, która ciągle przypomina mu o upływającym czasie trzymając przed jego oczami przesypującą się klepsydrę. Na szyji konia śmierci wisi dodatkowo dzwonek, co odczytuję jako kolejny element przypominający rycerzowi o tym, że w jego drodze ciągle towarzyszy mu śmierć. Kolej na diabła. I tu uważam są dostepne dwie interpretacje. Rycerzowi w jego drodze życia towarzyszy także diabeł, kusząc go nieustannie i przeszkadzając mu osiągnąć Niebo (symbolizowane przez miasto na końcu ścieżki). Ale można także twierdzić, że rycerz pokonuje diabła (i całe zło, które on symbolizuje) zostawiając go za sobą. Rycerz jest zresztą przedstawiony w pełnym, pięknym rynsztunku. W jego zdecydowanej postawie i spiętym rumaku z dumnie uniesioną głową, nie widać strachu, a jedynie powagę i świadomość celu.
Myślę, że to jest dość bliska interpretacja tego co chciał nam przekazać mistrz Durer.
Memento mori.