Moja ulubiona aria operowa czyli Wejście Papagena
marzec 30, 2008 autor Marek
Mozart był nie tylko geniuszem jeśli chodzi o muzykę, jego opery mają również świetne libretta czego wybitnym przykładem jest „Zaczarowany Flet”, w którym bardzo lubię pewną „sztuczkę”, którą w tej operze wprowadził sławny kompozytor. Mamy bowiem dwóch głównych bohaterów : księcia Tamina i ptasznika Królowej Nocy- Papagena. Książę jak to książę wyrusza ratować księżniczkę – to on posiada tytułowy zaczarowany flet, Papageno rusza wraz z nim, on jednak nie szuka księżniczki w dosłownym tego słowa znaczeniu (owszem pomaga księciu, ale przede wszystkim szuka miłości ) – wyposażony jest w zaczarowane dzwoneczki (przy których zresztą wyśpiewuje piękne arie), ale koniec tłumaczenia libretta, kto jest ciekawy losów, księcia, ptasznika i innych Mozartowskich bohaterów tego zapraszam do opery lub do kupna gazety „Zaczarowany świat operetki” nr 51, w którym to właśnie, znajduje się na płycie dvd, owa opera w świetnym wykonaniu ( fragment publikowany pochodzi właśnie z owej płyty dvd). Ale wracając. Na czym polega sztuczka, o której wcześniej pisałem? Już tłumaczę. W większości „bajek” to książę i księżniczka są najważniejsi, tak teoretycznie jest i tym razem, chociaż w mojej opinii głównym bohaterem jest Papageno. A oto aria w której się on po raz pierwszy pojawia.
Jestem Ptasznikiem!
Zawsze wesoły, śpiewający
Wszyscy, wokół mnie tu znają,
Starzy i Młodzi z całej okolicy
Wiem jak zastawić pułapkę
I naśladować odgłosy ptaków.
Stąd moja nie skończona radość
Bo wszystkie należą do mnie!
Jestem Ptasznikiem!
Zawsze wesoły, śpiewający
Wszyscy, wokół mnie tu znają,
Starzy i Młodzi z całej okolicy
Potrzebuję tylko sieci na dziewczęta,
Złapał by ich cały tuzin.
Sprawił bym im taką klatkę
I wszystkie dziewczęta byłby moje.
A gdy już wszystkie będą moje
Będę je karmił cukrem.
Ta, która mi się najbardziej spodoba,
Dostanie od razu cukru całą garść!
A jeśli któraś mi da słodkiego całusa,
Zostaniemy na zawsze mężem i żoną.
Będzie zasypiać u mojego boku,
Będę ją kołysał do snu.

A ja tam wole LInkin PArk
pozdro ;))
Bardzo mi się podoba
jak raz usłyszysz to później nucisz pod nosem jak głupi. hi hi Ps. Trzeba się umówić na akt 2 (jakkolwiek to nie brzmi
)