Na wstępie pragnę zaznaczyć, że dla mnie palenie fajki nie jest nałogiem, lecz chwilą przyjemności, pewnie w tym momencie przeciwnicy tytoniu krzykną : “ha dobre sobie”, ale powiedzcie czy miłośnik win, często posiadający ich całą piwnicę musi być alkoholikiem? Czasami paląc w miejscach publicznych (ulica, pub, restauracja) słyszę pytanie: “co tak ładnie pachnie?”, tak fajka potrafi pachnąć, zwłaszcza gdy pali się w niej aromatyzowane mieszanki tytoniów ( do których dodaje się np. suszone owoce) wydzielające bardzo przyjemny zapach. Anty popularność fajki w dzisiejszych czasach myślę, że zawdzięczamy ciągłemu pośpiechowi, który towarzyszy nam w życiu codziennym. Bo kto, zabiegany będzie miał czas sobie posiedzieć i przez godzinę pykać fajkę, która w dodatku nie daje tyle nikotyny co papieros? Fajkę, której palenia należy się uczyć, bo na początku często gaśnie. Tak do fajki trzeba wytrwałości, ale każdy kto spróbuje i odkryje głębię aromatów zacznie piękną przyjaźń na długie lata… W tym miejscu powinien znaleźć się zapewne napis, ostrzegający, że palenie tytoniu bla bla bla… Na szczęście ten blog należy do mnie a nie do Ministra Zdrowia, który potrafi umieści ostrzeżenie o szkodliwości palenia tytoniu nawet na tabace, którą się przecież wącha a nie pali.
Ciąg dalszy nastąpi…

ja spróbowałbym tak z ciekawości i zobaczyłbym czy by mi smakowała i czy bym się odprężył tak jak ty,może to byłby nowy sposób na odprężenie się Pozdrawiam