Feed on
Wpisy
Komentarze

Umieszczając fragment „Traviaty” Verdiego na moim blogu nie przypuszczałem, że ściągnie ona tylu zabłąkanych w wolach wyszukiwarki Google internautów. Zauważyłem również, że wiele osób poszukuje tłumaczenia duetu Libiamo ne’ lieti calici (Więc pijmy na chwałę miłości), dlatego dzisiaj Drodzy Czytelnicy, mam dla Was uwspółcześnione (kostiumami i scenografią) a zarazem mistrzowskie wykonanie wyżej wymienionego duetu (pochodzące z festiwalu w Salzburgu, w rolę Violety wcieliła się jedna z moich ulubionych śpiewaczek operowych Anna Natrebko, a towarzyszy jej równie znakomity tenor Rolando Villazón), oraz jego tłumaczenie.

Alfred:
Więc pijmy ,więc pijmy na chwałę miłości,
której piękno unosi!
Pijmy z słodyczy,
Kwiatu tak ulotnego!
Danego nam przez miłość
Pijmy za słodką ekstazę,
którą miłość wzbudza w nas !
Moc przeszywających oczu,
Które patrzą prosto w serce.
Więc pijmy na chwałę miłości i niech nasze picie
Odpłaci nam płomienistymi pocałunkami.

Chór:
Więc pijmy na chwałę miłości i niech nasze picie,
Odpłaci nam płomienistymi pocałunkami!
Więc pijmy na chwałę miłości i niech nasze picie,
Odpłaci nam płomienistymi pocałunkami!

Violeta:
Z Wami wszystkimi,
Nauczyłam się dzielić mój dom i luksusy.
Życie jest głupotą, i tylko przyjemność się w nim liczy!
Więc cieszmy się sobą nawzajem i niech miłość rozpala nas!
Kwiat, który rozkwita i umiera!
Nigdy nie okazując się poważnym!
Więc wyzwólmy się i radujmy się!
Śpiewajmy pełnymi głosami!

Chór:
Radujmy się winem i śpiewem!
I śmiechem upiększajmy noc!
Niech nowy dzień zastanie nas w raju!

Violeta:
Życie oznacza zabawę!

Alfredo:
Jeśli znasz miłość!

Violeta:
Nie mów mi nigdy jej nie zaznałam.

Alfredo:
Wygląda to na moje przeznaczenie!

Wszyscy:
Radujmy się winem i śpiewem!
I śmiechem upiększajmy noc!
Niech nowy dzień zastanie nas w raju!

Niezwykła symbioza.

Czy można połączyć tak z pozoru nie pasujące do siebie dziedziny jak sztuka i medycyna? W końcu artysta porusza duszę, a medycyna skupia się na leczeniu ciała (chociaż nie raz farmakologicznie dotyka i ducha). Okazuje się jednak że można. Mało tego taki związek możemy nazwać istną symbiozą gdyż przynosi obustronne korzyści. Jakie? Już mówię: artysta dostaje temat, poruszający i wzbudzający ludzką ciekawość. Temat, który przełamuje pewne tabu. Temat tak aktualny i wieczny jak samo życie, ponieważ do póki będzie istnieć życie będzie istniała i śmierć.

Lekcja anatomii doktora Deymana (Rembrandt)

Lekcja anatomii profesora Tulpa (Rembrandt)

Ale co z tego mają medycy, uczeni? Odpowiedź też jest prosta. Idealną pomoc naukową. Przykłady? Obrazy i szkice Jacka Malczewskiego i Leonarda Da Vinci, idealnie odwzorowujące anatomię prawidłową ludzkiego ciała, a zwłaszcza te drógie były istotne w czasach, w których nie istniała fotografia a z dostępem do materiału ludzkiego medycy zawsze mieli problemy (tak jest i w dzisiejszych czasach - katedry anatomii prawidłowej narzekają na nie wystarczającą liczbę ciał tak nie zbędnych do szczegółowych studiów anatomii).

Szkice Anatomiczne Leonarda Da Vinci

Szkice Anatomiczne Jacka Malczewskiego

A jakie korzyści płyną dla zwykłego widza nie będącego ani artystą ani specjalistą anatomii z tego związku? Taki widz otrzymuje obraz, który nie wywołuje zgorszenia, potrafi zaciekawić a zarazem jest dokładnym odwzorowaniem ludzkiego ciała. Aż chciało by się rzec - i wszyscy są zadowoleni…

Czym jest dobry obraz ?

Czym jest dobry obraz ? Dokładnym odwzorowaniem rzeczywistości? Nie! Od tego jest fotografia (fotos – światło , grafia – malowanie tak więc fotograf jest malującym światłem). Tak więc czy jest nierealistycznym tworem umysłu malarza? Nie! Obrazy takie mogły by zostać przerysowane przez potok myśli artysty – np. można by malować linie we wszystkich kierunkach i nazywać to sztuką… (nie nawiązuje tutaj do abstrakcjonizmu i surrealizmu itp. bo to zupełnie inna bajka, kierunki te bowiem są uporządkowaną logicznie odskocznią od normalnego świata). Tak więc czym jest w końcu ten obraz? Według mnie jest to odwzorowanie rzeczywistości w barwach, liniach i kadrach, które malarz wybrał by ukazać inny, refleksyjny aspekt świata który nas otacza. Oczywiście można by było na ten temat dyskutować godzinami, ja jednak uważam, że żaden nawet, największy fotograf nie potrafił by oddać piękna nocy lepiej niż Kaspar Fridrich. Nie umiał by stworzyć obrazu zabiegu tak brutalnego jak sekcja zwłok w tam ciepłych i miłych barwach, że nawet osoby czułe nie zmieniają wyrazu twarzy przy ukazanych mięśniach i ścięgnach ręki ( mam tu na myśli „Lekcje anatomii profesora Tulpa” Rembrandta), czy udało by mu się odwzorowanie świata bez konturu, tak jak robili to impresjoniści. Jaki wniosek płynie z tych krótkich rozważań. Moim zdaniem jeden zasadniczy, odpowiedź na pytanie po co ludziom obrazy? W świecie, który nas męczy, narzuca przyspieszone tempo życia, wykorzystuje a czasami nawet załamuje potrzebujemy odskoczni, świata, w którym można zapomnieć o doczesnych problemach nawet jeżeli czasem jest bajkowy, nie realistyczny… ale dający ukojenie, tak jak to stwierdzi wielki filozof, z Gdańska rodem, Artur Schopenhauer „ współczesny człowiek ukojenie może znaleźć tylko w sztuce”.

Caspar David Friedrich (ur. 5 września 1774 w Greifswaldzie, zm. 7 maja 1840 w Dreźnie), jest moim ulubionym malarzem. Jego obrazy emanują mistycyzmem, głębią, są refleksyjne – cudowne. Wielki znawca sztuki prof. Waldemar Łysiak w swym 8 tomowym dziele „Malarstwo Białego Człowieka” sformułował myśl, która brzmiał mniej więcej tak: Ludzie pytają jak naród, który wydał Goethego mógł dopuścić Hitler do władzy, ja pytam jak naród który wydał Friedricha i jego krajobrazy mógł stworzyć panoramę Auschwitz.

A oto mój ulubiony obraz „Wędrowiec nad morzem chmur”

Post dedykowany

Ostatnio usłyszałem opinię: „widziałem Cię na obrazie, byłeś tylko 30 kilo chudszy i byłeś brunetem”. Filipie Twoja uwaga tak mnie zaintrygowała, że znalazłem obraz, o którym mi mówiłeś… Dla Twojej wiadomości nosi on tytuł „Poeta”, więc nie jestem pewien czy na pewno do mnie pasuje, resztę opinii pozostawię oglądającym mą stronę…

Mozart był nie tylko geniuszem jeśli chodzi o muzykę, jego opery mają również świetne libretta czego wybitnym przykładem jest „Zaczarowany Flet”, w którym bardzo lubię pewną „sztuczkę”, którą w tej operze wprowadził sławny kompozytor. Mamy bowiem dwóch głównych bohaterów : księcia Tamina i ptasznika Królowej Nocy- Papagena. Książę jak to książę wyrusza ratować księżniczkę – to on posiada tytułowy zaczarowany flet, Papageno rusza wraz z nim, on jednak nie szuka księżniczki w dosłownym tego słowa znaczeniu (owszem pomaga księciu, ale przede wszystkim szuka miłości ) – wyposażony jest w zaczarowane dzwoneczki (przy których zresztą wyśpiewuje piękne arie), ale koniec tłumaczenia libretta, kto jest ciekawy losów, księcia, ptasznika i innych Mozartowskich bohaterów tego zapraszam do opery lub do kupna gazety „Zaczarowany świat operetki” nr 51, w którym to właśnie, znajduje się na płycie dvd, owa opera w świetnym wykonaniu ( fragment publikowany pochodzi właśnie z owej płyty dvd). Ale wracając. Na czym polega sztuczka, o której wcześniej pisałem? Już tłumaczę. W większości „bajek” to książę i księżniczka są najważniejsi, tak teoretycznie jest i tym razem, chociaż w mojej opinii głównym bohaterem jest Papageno. A oto aria w której się on po raz pierwszy pojawia.

Jestem Ptasznikiem!
Zawsze wesoły, śpiewający
Wszyscy, wokół mnie tu znają,
Starzy i Młodzi z całej okolicy
Wiem jak zastawić pułapkę
I naśladować odgłosy ptaków.
Stąd moja nie skończona radość
Bo wszystkie należą do mnie!
Jestem Ptasznikiem!
Zawsze wesoły, śpiewający
Wszyscy, wokół mnie tu znają,
Starzy i Młodzi z całej okolicy
Potrzebuję tylko sieci na dziewczęta,
Złapał by ich cały tuzin.
Sprawił bym im taką klatkę
I wszystkie dziewczęta byłby moje.
A gdy już wszystkie będą moje
Będę je karmił cukrem.
Ta, która mi się najbardziej spodoba,
Dostanie od razu cukru całą garść!
A jeśli któraś mi da słodkiego całusa,
Zostaniemy na zawsze mężem i żoną.
Będzie zasypiać u mojego boku,
Będę ją kołysał do snu.

Droga – 1)wydzielony pas terenu lub akwenu - bądź fragment przestrzeni powietrznej - przeznaczony do poruszania się pojazdów, ludzi, zwierząt, łącząca ze sobą dwa lub więcej punktów.2)Budowla wraz z drogowymi obiektami inżynierskimi, urządzeniami technicznymi oraz instalacjami, stanowiąca całość techniczno-użytkową, przeznaczona do prowadzenia ruchu drogowego i zlokalizowana w pasie drogowym.

 pl.wikipedia.org

Tak więc dzisiaj przedstawiam Wam tory, w końcu też są drogą…

tory

tory 2

tory 3

tory 4

najazd

 

A tu mały bonusik, jak widać firmowy sklep „Wedla”.

Wedel

 Ciąg dalszy nastąpi, albo i nie… ;)

 

„Każdy wasz dzień ostatnim być może. Gdy godzina śmierci  niespodziewanie was zmorze. Mnie za to kiedy pośmiać się pragniecie w wybornym stanie ducha zawsze zastaniecie, tłustego chłopka przaśnej urody, prawdziwego wieprza z Epikura trzody.”

 

Horacy

Polskie Drogi - Wielkanoc 2008

Prawdą jest, że ostatnio nie miałem za dużo czasu i „trochę” zaniedbałem tego bloga, ale teraz już posty powinny pojawiać się bardziej regularnie. Wydobyłem też mój aparat i postanowiłem, że co jakiś czas blog będzie photoblogiem. A oto pierwsze 3 zdjęcia z serii, którą nazwałem „Polskie Drogi” Wielkanoc 2008

Droga 3

Droga 2

 

Droga

 

 

 

 


Mała operacja plastyczna

Czy nie macie już dość tego niebieskawego wyglądu Windowsa XP? Ja miałem. A jako, że moim ulubionym system operacyjnym zawsze jest był Mac OS postanowiłem, że swój pulpit ucharakteryzuje właśnie na styl tego systemu. Całość działań nie okazała się niczym trudnym, wystarczy bowiem zainstalować program FlyakiteOSX, który odwalił za mnie całą robotę (łącznie z ikonami, dźwiękami, bootskreanem i całą resztą tych szczegółów, które sprawiają, że system po prostu wygląda ładnie). Efekt? Spójrzcie sami:

pulpit_mac_os

Older Posts »